wtorek, 7 listopada 2017

Potworne wyzwanie 2 - Jak z bajki

Witajcie Kochane,
jak głosi nazwa posta będzie potwornie chociaż nie aż tak bardzo - a to za sprawą Potwornego wyzwania nr 2 Jak z bajki, które przygotowała dla nas Ewcia :) Oczywiście te kartki nie miały powstać, bo teraz mam takie coś (to za co miałyście trzymać kciuki, pamiętacie nie?) co mnie zajmuje na maxa i aż mi bokiem wychodzi i po nocach się śni :P ot zagadka :P Aleeeeee Natalka taki mi dzisiaj zanęciła swoimi kartkami, a przecież miałam jeszcze bon z poprzedniego wyzwania za szczęśliwy numerek to grzechem było nie skorzystać no i się skusiłam :) Kupiłam piękne digiski u sponsora wyzwania czyli w sklepie Papierowy Potwór i poszłam po Szymka. W sumie wszystko zależało od Niego, bo jak wraca z zerówki wtedy czas poświęcam Jemu :* Sprawdziłam pocztę. Digiski już u mnie były więc je wydrukowałam, co oczywiście zainteresowało Szymka na tyle mocno, że chciał je pokolorować a potem zrobić kartki. Mój mały Artysta dzisiaj miał fazę na odgapianie więc mamy podobną kartkę :)

Oto nasze karteczki. Najpierw wieże :) Ja tylko napisałam reszta Szymka:



I moja z lekkim humorem:



I szaleństwo mnie naszło jak zawsze. Chciałam Królewnie dać gacie rycerza ale się nie dało :P więc wpadłam na pomysł przerobienia jej na Kopciuszka :) 



I romantico, żeby załagodzić nieco stan poprzedniego digiska :*



I mła trzy na jednym zdjęciu:


I banerek do Potwornego wyzwania nr 2:



Zapraszam też na moje Candy :


Dziękuję za odwiedzinki :*

Życzę Wam Kochane miłego dnia :)
Buziaki :*
Ania

środa, 1 listopada 2017

Candy na 5 rok

Witajcie Kochane ponownie,
jak zapowiedziałam dosłownie przed chwilą, jestem i zapraszam na Candy na 5 rok mojego bloga Płonące Motyle. Powiem Wam szczerze, że zakładając go nie przypuszczałam nawet, że wytrzymam aż tyle lat. Ale wytrzymałam, jestem i nie zamierzam kończyć tej pięknej przygody.

Przygotowałam dla Was taki oto banerek:


Zasady takie jak zawsze, czyli:
1. Wyrażacie chęć udziału w candy w komentarzu i tu dla chętnych za dodatkowy los:

Napiszcie jakie macie sposoby na zmotywowanie się kiedy Wam się kompletnie nie chce. Może macie jakieś motto - jakie? Może piosenkę - podajcie tytuł?

U mnie to jest tak, że najbardziej motywuje mnie presja czasu. Jak mi się termin zbliża to i czas się znajduje i chęci, i wszystko się udaje tak jak trzeba albo i nawet lepiej jakbym to samo robiła kiedy było duuużo czasu :)
Jestem też Osobą myślącą raczej pozytywnie i jak mi coś nie wychodzi to mówię (sama do siebie albo w myślach): "Dasz radę!" "Anka, no co Ty?! To przecież łatwe" "Nie poddawaj się" itp. itd.
Czasami jak już mam wszystkiego dość i nic nie działa  - ani odpoczynek, ani czekolada, ani motywacja słowna a nie ma się do kogo przytulić - wtedy z pomocą przychodzi muzyka :) Czasami jest to nuta wyciszająca - Deep house, chillout albo wręcz muzyka klasyczna. Czasami jednak trzeba się wyskakać, żeby znaleźć siłę do dalszego działania :) Daję wtedy radio na full i świruję :*

2. Porywacie podlinkowany banerek na pasek boczny swojego bloga.
3. Candy tylko dla Osób blogujących.
4. Nie trzeba się zapisywać do Obserwatorów, będzie mi jednak miło jeśli postanowicie ze mną zostać.
5. Zapisy do 30.11 do północy.
6. Wyniki do tygodnia.
7. Wysyłam tylko na terenie Polski, no chyba, że macie adres w Polsce, gdzie mogłabym wysłać, to też zapraszam.

 Nagrody :)

Na dobry początek obrazek (w antyramie) z banerka zrobiony przez mła z motywującymi słowami: Nie ma, że się nie da:


Oczywiście to nie jedyna nagroda więc spodziewajcie się wkrótce dokładki - i to nie jednej.

Mam nadzieję, że znajdą się jakieś chętne Osóbki :*

Dziękuję, że zaglądacie Kochane i komentujecie. Wasze słowa dają mi twórczego kopa!

Życzę Wam miłego dnia :*
Buziaki
Ania :*****

Śnieżynki

Witajcie Kochane,
myślałam, że nie zdążę dodać już śnieżynek według kursu Oli, który dostępny jest na blogu DIY zrób to sam, bo czas już się skończył. A tu mnie Natalia oświeciła dzisiaj że jest jeszcze kilkanaście godzin :) Dziękuję Kochana :* Miał być post z cukierkami, wiem, to będzie ale zaraz :P Najpierw śnieżynki coby już nie zapomnieć i zdążyć :)

Ola przygotowała bardzo czytelny kursik. Dziękuję :*
Swoim śnieżynkom zmodyfikowałam od razu długość w płatku z 25 na 18 oczek łańcuszka.







 Usztywniane na Ługę. Blokowane na oko:


I banerek:


Śnieżynki robiło się szybko i przyjemnie i jakby nie koniec włóczki to zapewne robiłabym je dalej :P

Do usłyszenia/napisania za chwilę.
Buziaki
Ania :*

wtorek, 31 października 2017

Zrób sobie ozdobę choinkową część 2

Witajcie Kochane,
dzisiaj tak na mega szybko wpadam do Was z ozdobami choinkowymi. He he he dobrze czytacie :) W Klubie Twórczych Mam pojawiło się Świąteczne wyzwanie Zrób sobie ozdobę choinkową. W poprzednim miesiącu wzięłam udział, więc i w tym chciałam kontynuować zabawę.
Poprzednim razem moje bombki to był zbiór absolutnie przypadkowy, tym razem postawiłam na szydełko. Coś mnie zawsze na jesień ciągnie do szydełkowania :) To chyba przez to, że można się zbunkrować pod ciepłym kocykiem w wygodnej pozycji i nie ma za dużo "produktów" do wyciągania (i chowania). Ot leniwieję na jesień.

Znalazłam na YouTube tutka na szydełkowe sopelki. Robi je Ania Crochetpl i są naprawdę proste a tutek świetnie zrobiony. Spodobały mi się więc postanowiłam je udziergać i oto efekt (wybaczcie, że jedno zdjęcie i tak kiepskie ale na świeżo i szybko robione; jutro zrobię w dzień i wymienię):



Swoją drogą sopelki były zrobione już dawno, ale czekały na usztywnienie. Użyłam niezawodnego preparatu Ługa - pięknie pachnie i usztywnia niemal na kamień. Próbowałam kiedyś krochmali domowej roboty ale nic z tego nie wyszło. 

Rozpędziłam się z szydełkiem i powstały też śnieżynki, ale one jeszcze się suszą także będą na inny raz.

I banerek:
Zapraszam na następnego posta, bo będzie z cukierkami :) He he he cukierek albo psikus :P były u Was Łakomczuszki????  U nas tak. My osobiście nie obchodzimy tego święta zza oceanu ale Szymek był ciekawy to otworzyliśmy drzwi i cukierek też znalazł.

Uciekam :*

Miłego dnia.
Buziaki :*
Ania

poniedziałek, 23 października 2017

Smerfastyczne żołędziowe ombre

Witajcie Kochane,
dzisiaj to zdecydowanie nie jest mój dzień, a nawet już od wczoraj. Zaczęła się ciapa, plucha i zachmurzenie z przebłyskami ostrego słońca i jak na zawołanie zawitały u mnie bolące zatoki :/ Taaaaa.....

We wtorek Mama przywiozła mi całą reklamówkę żołędzi grubasków z dębu czerwonego. Oczywiście pierwszy zainteresowany wszelakiego, czyli Szymek od razu zaczął się koło nich kręcić. Wymyśliliśmy sobie, że je pomalujemy. Szymka pójdą na girlandę, którą dzisiaj zaniósł do zerówki a moje były malowane na razie bez konkretnego planu. Szymek malował swoimi plakatówkami a ja wyciągnęłam cały majdan farb i farbuni, w tym niebieskie farby, którymi niedawno malowaliśmy pokój. I tak nam minęły niemal 2 dni, na malowaniu żołędzi :)

I w trakcie malowania przypomniało mi się, że na blogu Klubu Twórczych Mam Gościnne Występy ma Ulcia, która wymyśliła bardzo fajny temat na wyzwanie - Niebieski kocha brąz. A że żołędzie są brązowe właśnie, to wystarczyło tylko je połączyć z niebieskim. Najciemniejszy niebieski to farba Dekoral Blue Jeans (taka jak na ścianie za słoikiem). Szymek powiedział, że pomalowane na ten kolor żołędzie wyglądają jak Smerfy :) Potem dodawałam do niej Szklanej Tafli też firmy Dekoral i uzyskiwałam coraz jaśniejsze odcienie. Moim zamierzeniem było bowiem uzyskać efekt ombre - od najciemniejszego niebieskiego poprzez coraz jaśniejszy aż do białego. I tak oto się ów efekt prezentuje w szklanym pojemniku:


Docelowo słoik stoi na stole, a pod nim najpiękniejsza w świecie serwetka od Beaci, która prowadzi bloga My kobiety:



Banerek:


Niebieski kocha brąz i jest to prawda. Pomalowaliśmy pokój na dwa kolory niebieskiego i nasze brązowe mebelki i kanapy pasują do nich idealnie. Jeszcze tylko muszę zmienić ramki na białe albo srebrne, bo te mi nie pasują.



Mój różowo-fioletowy anioł od Pani Ewy z Kwiaciarni, zyskał nowe barwy i stoi sobie na parapecie:



W kwiatuszku zamieszkał niebieski motylek wykonany przez Anię, która prowadzi bloga Chwilotrwaj:


Także jak widzicie z zielonego groszku, wzbiliśmy się w niebo i niebieskości :) i bardzo mi się podoba taka kolorystyka. A Wam?

Muszę się Wam jeszcze pochwalić, że Szymusiowy tir geometryczny zdobył 1 miejsce w wyzwaniu Figury Geometryczne w Klubie Twórczych Mam :) jupiiiii :)

Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednimi postami :) i za to że jesteście i że zaglądacie :*

Życzę Wam miłego dnia Kochane :*****
Buziaki
Ania

poniedziałek, 16 października 2017

12 prac na 12 kolorków na 3 urodzinki Cyklicznych Kolorków

Witajcie Kochane,
pamiętacie moje wyzwanie na podziękowanie - 12 prac na 12 kolorków na 3 urodziny?
Dopingowana przez Natalię (i wzajemnie) oraz przez Wszystkich trzymających kciuki, w tempie niemal expresowym (aż sama się dziwię) powstały biżutki na 12 kolorków na 3 urodziny Cyklicznych Kolorków Szefowej Danusi w podziękowaniu :*

Proponuję zaparzyć sobie kawkę i rozsiąść się wygodnie, bo trochę tego jest :)


Trzeci sezon Cyklicznych Kolorków upłynął nam pod hasłem Piękno Natury.
We wrześniu zeszłego roku królowały Drapieżne Cętki.
Bez bicia się przyznaję, że nie zrobiłam na ten kolorek pracy, ale teraz za to można powiedzieć, że mam dwie - bransoletkę i kolczyki:



Powstał drapieżny komplet według wzoru z otchłani internetu:


W październiku Danusia wymyśliła dla nas temat Pawiego Oczka. Wtedy zrobiłam bransoletkę a teraz wisior. Jak byliśmy na wakacjach w Świeradowie Zdroju, pojechaliśmy na szpermil (starocie) do Mirska. Ja oczywiście polowałam na wszelkiego rodzaju koraliki, starą biżuterię itp. I upolowałam między innymi broszkę z przepięknej masy perłowej, która od razu skojarzyła mi się z pawim oczkiem. Postanowiłam ją obszyć. Agrafka bardzo łatwo odeszła. Jako krawatkę wykorzystałam filigran, który złożyłam po prostu na pół, lekko zaokrąglając bociankami. Jako nośnik powstał herringbone według video kursu Qrkoko:


Zobaczcie tylko jak piękny jest kaboszon z masy perłowej:



Listopadowe Dębowiaczki potraktowałam tym razem dosłownie i zrobiłam kolczyki z żołędzi z dębu czerwonego maźnięte na złoto :


Grudniowa Roztańczona Śnieżynka kojarzy mi się nieodmiennie z płatkami śniegu - wtedy były robione na szydełku a teraz z koralików jako kolczyki (wzór znaleziony na zszywka.pl):


 Nowy rok przywitał nas Diabelskimi Szarościami. Osobiście uwielbiam szary i uważam, że pasuje do każdego innego koloru, więc czemu by nie do czerwonego :) Wtedy łączyłam szary z żółtym i czarnym i postał naprawdę fajny komplet w kwadraty. Pozostając w temacie figur geometrycznych, tym razem zrobiłam trójkąty z Toho Round 8o więc są duże:


W lutym dostałyśmy od Szefowej zadanie zrobienia prac Papuzich. Wtedy zrobiłam kolczyki romby brick stitchem w kolorach żółty, zielony, czarny i biały a teraz identyczne tylko w kolorach drugiej papużki - niebieski, czarny i biały:



 No i w marcu dochodzimy do Biskupiego koloru, który to Wujek Google interpretuje dwojako - fiolet i róż. Wtedy jak i teraz mój biskup(i) dostał zielonym jabłuszkiem :P Powstały takie oto lekkie kolczyki:


Na Perłowy kwiecień miałam pomysł od samego początku jak się tylko zdecydowałam na to szalone przedsięwzięcie zrobienia biżutków na wszystkie kolorki. Jak zapewne Wszyscy, naprzywoziłam swego czasu znad morza muszelek wszelakiej maści w takich zafoliowanych koszykach, czasami też je dostawałam. Wśród muszelek było kilka takowych z pięknym połyskiem perłowym w środku. Jakie to? Nie wiem. Ale przypomniało mi się, że Basia prowadzi cotygodniowy cykl na swoim blogu Poniedziałki z muszlami i okazało się, że to Uchowce (Haliotis asinina). Basiu dziękuję :****
Uchowca przewiercił mi Mójci bardzo cieniutkim wiertłem. Dokleiłam do muszelki "perłę" (jak swego czasu do muszli, którą przykleiłam na kartce) i zawiesiłam na łańcuszku, na którym co kawałek dodałam perłowy koralik:



Ognisty maj zostawiłam sobie na koniec. Kończyłam go dzisiaj w nocy. Chciałam uzyskać efekt ognia używając wszystkich wymienionych przez Danusię kolorków i powstały płonące kolczyki.
Co ja się nawkurzałam przy nich to moje. Najpierw na łezkę z drutu pamięciowego nadziabałam Toho Round 11o ale okazało się, że już mi się igła z nicią nie zmieści. No to musiałam założyć większe, ale nie miałam 8o tylko 6o - może to nawet lepiej. Zrobiłam "wąsy" i okazało się, że wygląda to strasznie łyso :/ No to dawaj drugi rządek. I już mi się spodobało. Zresztą oceńcie same:


W pierwszym zamyśle miałam plan zrobić bransoletkę, więc i ona powstała do kompletu - taka prosta, z oponkami robionymi peyotem:



Na Lazurowy czerwiec zrobiłam kolczyki wachlarzyki według kursu Weraph. W końcowym rzędzie użyłam Fire Polish 4 mm w przepięknym kolorze Azure (lazurowy):


Na Uskrzydlony sierpień dokończyłam dawno zaczęty trójkąt według kursu z bloga sklepu Pasart. Według daty na Instagramie, zaczęłam go 28 grudnia 2016 roku :P Zdecydowałam się na dokończenie go, ponieważ istnieje pewien motyl, jeden z nielicznych o zielonym ubarwieniu - Papilio palinurus (źródło zdjęcia):




I na koniec wrześniowa Podwodna Eksplozja Kolorów. Znowu wybrałam rybkę fioletowo - zieloną ale też i czerwono - niebieską. Zrobiłam coś prostego, co widziałam tu i tam na necie, a co przykuło moją uwagę, czyli pierścionki robione peyotem.



Kolorystycznie podpasowały mi też moje osobiste kolczyki z kaboszonami Lunasoft, które dostałam na urodziny od Teściowej, a których jakimś cudem Wam jeszcze nie pokazywałam:


I to by było na tyle :) Mam nadzieję, że Ktoś dotrwał do końca :*
Zdjęcie zbiorcze jest bardzo kolorowe:


Danusiu Kochana, mam nadzieję, że wszystkie wytyczne spełniłam. Dziękuję Ci za trzeci sezon i po cichu liczę na cdn. :) Ale będzie jak zdecydujesz:*******
Stefan, na zdrowie :)

Nie będę się rozpisywała, bo i tak już długo wyszło :*
Dziękuję za wszystkie Wasze słowa i obecność :*

Życzę Wam miłego dnia pełnego słoneczka :)
Buziaki
Ania